Przejdź do głównej zawartości

Posty

BroPub by Brokreacja - dla kibica, głodomora i beergeeka

Nie sądzę, żeby król Władysław Jagiełło w roku 1419, kiedy to królewskim dekretem złączył osadę Stradom z pobliskim miastem Kazimierzem, domyślał się, że 598 lat później pod jednym z numerów przy głównym trakcie (obecnie ul. Stradomskiej) powstanie pierwszy w tej okolicy i jednocześnie najbliższy (jak narazie) Wawelowi multitap, ale wiem, że ta decyzja przyczyniła się do zauważalnej poprawy jakości życia mieszkańców tej części podzamcza. Stradom, który dotychczas był tylko osadą położoną między dwoma miastami zyskał wówczas swoich reprezentantów w radzie miasta Kazimierza, a sam trakt prowadzący z nieistniejącej już Bramy Grodzkiej przez nieistniejący już dziś Most Królewski zyskał jeszcze większe możliwości rozwoju.
Najnowsze posty

browar Roch - Jaworska Pszenica (Hefeweizen)

Ostatnie tchnienie tegorocznego lata, za oknem pięknie choć już coraz chłodniej. Czerwony słupek rtęci z mozołem osiąga 15 kresek, to ostatni dzwonek, by skosztować tradycyjnej (choć nie do końca) niemieckiej pszenicy. Browar Roch zdecydował się wzbogacić piwo, nieoczywistym, warzywnym dodatkiem, pietruszką. Sam trunek został uwarzony specjalnie na odbywające się w dolnośląskim Jaworze"Święto Chleba i Piernika". Piwo dotarło do mnie pocztą pantoflową przy udziale przesympatycznej obsługi Via Caffe.

Browary dworskie/folwarczne wg. rejestru zabytków - pomorskie

Kartuzy
Przeciętnemu Kowalskiemu na hasło "Kartuzy" staje przed oczami upiorna kolegiata z dachem w kształcie trumny, Kaszubska Szwajcaria pełna jezior, a tym mniej zorientowanym, piaszczysta morska plaża. Mało kto jednak wie, że dawniej był tu także folwark, z browarem oczywiście. Jego pozostałości, przekształcone dziś w domy mieszkalne, są wpisane do rejestru zabytków. Budynki stały tu już w XIV wieku, a obecną formę przyjęły w weku XIX. Założycielami gospodarstwa byli Kartuzi, ale po kolei.

browar Wbrew - Mon Cheri IPA (cherry session IPA)

Znana i lubiana krasnoludzka Profesja jakiś czas temu wpuściła na swoją warzelnię kilku kontraktowców. Wśród nich znalazł się m in. browar Wbrew, o którym było głośno jeszcze zanim ich piwa pojawiły się w sklepach, a to za sprawą innowacyjnych jak na polskie warunki etykiet. Ich foliowe naklejki zasłaniają niemal całą powierzchnię butelki od denka do rantu szyjki. Nowym opakowaniem zainteresowały się także agencje reklamowe, w tym popularna wśród browarów rzemieślniczych agencja FLOV. I wtedy o browarze znów zrobiło się głośno, gdyż butelka pękła stojąc na biurku jednego z pracowników. Fama dotarła do najdzikszych zakątków kraftowego internetu i na jakiś czas nieformalny król granatów Doctor Brew został zdetronizowany. Po tym spektakularnym wejściu na rynek piwa z browaru Wbrew pojawiły się w szerokiej dystrybucji i trafiły także to zaprzyjaźnionego Via Caffe (zawsze na czasie!), takiej okazji nie mogłem przegapić!

browar Mikkeller - Skør (red wine barrel Belgian Strong Ale)

Jakiś czas temu miałem okazję wykonać kilka zdjęć produktowych dla firmy Møbler Design, która specjalizuje się w ręcznej produkcji wysokiej jakości mebli użytkowych, od biurek i szaf po stoliki kawowe i telewizyjne. Jako że jednym z pracowników jest mój dobry znajomy Konrad, którego notabene poznałem na pierwszym BeerWeeku, to nie obyło się też bez degustacji dobrych piw. Jednym Z nich był właśnie leżakowany w beczce po czerwonym winie Belgian Strong Ale od Mikkellera.

Browar Garczek (sezon 1) - wnioski!

W browarze Garczek w zeszłym sezonie uwarzyłem 8 warek, każda z nich odnosiła się do innego stylu, można powiedzieć że były to swego rodzaju balony próbne, pierwsze realne kroki na nieznanym gruncie. Poprzedził je oczywiście solidny, wielomiesięczny okres wdrażania się w teorię, która ostatecznie okazała się dość prosta. Warząc piwo popełniłem sporo błędów i dowiedziałem się na własnej skórze jakie były ich konsekwencje. Zrobiłem też kilka dobrych ruchów, które miały wymierne, pozytywne skutki. Teraz, gdy zbliża się (a w zasadzie już się zaczął) drugi sezon, chciałem zebrać swoje przemyślenia i wnioski w jednym miejscu tak, by zaczynający przygodę z piwowarstwem domowym mieli ułatwiony start.

browar Gzub - Dwudzik (dubbel)

Dawno temu w niewielkiej, cichej wiosce kilku brodatych zapaleńców postanowiło ożywić senną atmosferę i wybudować, z pożytkiem dla wszystkich mieszkańców, browar. Gdy budowa się rozpoczęła nikt nie spodziewał się, że potrwa tak długo. Jeden z przyjaciół, w tajemnicy przed innymi, układając kamienną podłogę ukrył pod nią butelkę, którą dostał zeszłego lata od nieznajomego wędrowca. Miał ją wypić od razu, ale jakoś bieg wydarzeń skutecznie mu to uniemożliwił. Teraz gdy od chwili podarunku mija już ponad pół roku, brodacz postanowił zachować butelkę i zaskoczyć wspólników gdy budowa się zakończy.

browar Probus - Rasberi (Sour/Wild Ale)

Lato 2017 roku w polskim krafcie zaczęło się od mody na mętne jak woda z kałuży New England IPA, potem przez sklepy, puby, bary i lokale przetoczyła się fala jeszcze bardziej mętnych milkshakeów, a teraz coraz więcej browarów złapało bakcyla na piwa kwaśne z dodatkiem owoców, głównie tych czerwonych. Piwosoczkom trzeba przyznać, że w trakcie wyjątkowo upalnego lata orzeźwiają najlepiej, a jednym z dowodów na to jest piwo Rasberi, z debiutującego na blogu browaru Probus.

Dobry Zbeer - ma najlepsze piwa! (Gliwice)

Uwielbiam takie sytuacje kiedy nie spodziewam się fajerwerków, a dostaję pokaz niczym z otwarcia Igrzysk Olimpolijskich w Pekinie. Gliwice to miasto, które zamieszkuje obecnie około 180 tysięcy mieszkańców i jest czwartym po Katowicach, Częstochowie i Sosnowcu największym miastem województwa śląskiego. Historia Gliwic jest co najmniej tak burzliwa jak wodospad Wiktorii po porze deszczowej. W swoich dziejach należały już do Czech, Prus i Niemiec, były pod zarządem Francuskim i posiadały status wolnego miasta.

browar Piwowarownia - Czerwony Kapselek (Raspberry IPA)

Był ciepły, sierpniowy dzień. Czerwony kapturek jak zwykle szedł do babci mieszkającej po drugiej stronie lasu. Robił to raz w tygodniu od lat, z przerwą na kilkumiesięczną psychoterapię po tym jak został połknięty przez złego wilka. Tamte wydarzenia miały miejsce gdy dziewczynka miała 12 lat, teraz ma już 18 i do babci idzie w zupełnie innym celu. - Kto tam - zapytała staruszka zaglądając przez judasza. - To ja babciu, twoja wnuczka - odpowiedział czerwony kapturek. - Podaj hasło - powiedziała starsza kobieta podejrzliwym głosem. - Ech - westchnęła młoda dziewczyna - Jebać beczki. - i drzwi do domku babci otworzyły się.