Manifest w obronie "Piwnych Januszy"

Wspominając czasy słusznie minione, gdy na sklepowych półkach nie było absolutnie żadnego dobrego wyboru, a piwo spełniało jedynie wykreowaną skrzętnie przez reklamy rolę alkoholowego orzeźwiacza bądź muzgotrzepa (w zależności od woltażu), naszła mnie refleksja. Przecież gdybyśmy nie zaznali tej piwnej biedy, gdybyśmy wszyscy nie pili kiedyś tylko bezsmakowej, koloryzowanej wody z możliwie wysoką domieszką alkoholu, gdybyśmy nie nabrali wstrętu, nie przełamali się i nie zaczęli poszukiwań nowych, lepszych smaków, to żadnej piwnej rewolucji by nie było! A tak, mamy jeden z najprężniej rozwijających się rynków piwowarskich na świecie. Na potwierdzenie moich słów wystarczy spojrzeć na naszych zachodnich czy południowo-zachodnich sąsiadów, u nich piwo zawsze było "jakieś" więc i piwna rewolucja nie jest tam tak bardzo potrzebna.