Uwaga! Zaczynamy zjadać własny ogon! Czyli wpis ku przestrodze.

Zaczynamy zjadać własny ogon. Od dłuższego czasu docierają do mnie (nas?) sygnały o pewnych niepokojących zjawiskach, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że nastąpił okres przekombinowania i zadyszki. Nie wiem czy tylko ja tak mam, czy to moje skromne usposobienie i zamiłowanie do rzeczy prostych, ale wciąż pogłębia się we mnie przeświadczenie, że środowisko kreujące polską scenę piw rzemieślniczych stworzyło rewolucję dla samych siebie, a nie dla nieświadomych, potencjalnie zainteresowanych bogatym światem piw mas. Idące za tym trendem zupełnie niezrozumiałe narzekania i jękolenia słychać coraz głośniej, a moje wrażenie pogłębia się wraz z każdym irracjonalnym, wrzucanym do kotła czy dodawanym do fermentacji dodatkiem.