Posty

Wyświetlam posty z etykietą Admiral

Warka #9 - Edmund Bitter (Special Bitter)

Obraz
Po 2 piwowarskich wycieczkach do ameryki przyszedł czas na uwarzenie czegoś lekkiego i pijalnego, smakującego wszystkim, sesyjnego, czegoś co "bez obawień" można wziąć na grilla do mniej uświadomionych znajomych. Jak wiadomo w warunkach domowych, bez lodówki lub super zimnej piwnicy, o lagerze nie ma mowy, więc pozostają nam górnofermentacyjne style, na przykład z wysp brytyjskich.

Warka #5 - Oat Bill Stout (Oatmeal Stout) - warzenie

Obraz
Po udanej pierwszej, ciemnej warce zapas piwa szybko się wyczerpał. FES wyszedł z piwnicy w ciągu niecałych 3 miesięcy, więc trzeba było nawarzyć więcej ciemnej pyszności. Wybór jednak nie padł na na ten sam styl, tym razem chciałem uwarzyć coś mniej palonego, bardziej kawowego i powiem wam, że wyszło wyśmienicie (oczywiście jak na 5 w życiu warkę)! Oto jak przebiegało gotowanie Owsianego Stoutu. 

Warka #8 - Grom z Raju (AIPA) (VIDEO)

Obraz
Po West Coast IPA została mi spora ilość jasnych słodów, a przede wszystkich spora ilość chmieli, które nie mogły długo czekać na swoją kolej, zwłaszcza że za oknem aura zachęcała to wysiłku fizycznego, po którym przecież trzeba uzupełnić płyny w organizmie (^.^) Zasoby pod koniec maja miał zostać dodatkowo uszczuplone z racji moich urodzin, więc aby uzupełnić magazyn 21 maja wziąłem się za warzenie AIPY. Miało być na słodko, wyszło na wytrawnie!

Warka #7 - Na nic płacze Apache (West Coast IPA)

Obraz
"Dość tych ciemniaków!" - pomyślałem sobie na początku kwietnia, kiedy już słoneczko dogrzewało odpowiednio mocno, a świat zaczynał się zielenić. Teraz przyszedł czas na coś wakacyjnego, megawytrawnego, megajasnego i megasmacznego. Nie mogło być inaczej, wziąłem się za West Coast IPA i wyszło mi to całkiem dobrze ;)

browar Profesja - Alchemik (Wild AIPA)

Obraz
Mrok zapadł już dobre kilka godzin temu. Ciepłe światła gasły jedno po drugim oddając pole zimnemu blaskowi księżyca. Monotonny szum wodospadu przerywany był przez odległe wycia wilków i świszczący wiatr. Główne, brukowane ulice oświetlone były punktowo przez zawieszone na fasadach głównych budynków pochodnie, a węższe, boczne uliczki tonęły w ciemnościach. Nagle na jednej z takich uliczek rozległ się donośny huk, potęgowany górskim echem. Strop chatki zatrzeszczał, okna zadrżały, a wiszący na ganku dzwonek zadygotał. Niemal natychmiast odezwały się psy, a w domku naprzeciwko zaświeciło się światło. - Mógłbyś już k$@$% skończyć z tymi nocnymi eksperymentami świrze! Porządnym krasnoludom spać nie dajesz!... menda wred.... Jednak to co działo się na górze nie miało większego znaczenia. Prawdziwa historia pisała się w podziemiach wybuchowej chatki.

browar Wąsosz - Sir Arthur (ESB)

Obraz
Jak nigdy, tego dnia nad zamkiem świeciło słońce. Błoto na drogach powoli zasychało, ale kopyta pędzącego konia rozbijały ponownie zaschniętą warstwę ziemi. Ważny gość zbliżał się w pośpiechu. Mijały minuty, godziny. Zamek wyłonił się zza wzgórza, chmury płynęły po niebie a słońce traciło moc i zbliżało się z wolna do linii horyzontu. Trzy mile przed celem, kopyta zastukały w kamienny trakt, a promienie słońca przebijały się już tylko przez ogołoconą linię lasu. O zachodzie, wrota grodu zostały otwarte. Z wizytą przyjechał Sir Arthur. Wyglądał na zdenerwowanego. Zsiadł z konia rzucając lejce stajennemu i szybkim krokiem ruszył w stronę wejścia. - Co się stało? - Przywitał go pytaniem jego serdeczny przyjaciel. - Polej piwa. - odpowiedział krótko.