Posty

Wyświetlam posty z etykietą Magnat

Browar Dwie Wieże - Malinowe Ale | American Pale Ale

Obraz
No kurcze spodobało mi się. Po poprzednim wpisie o butelkowym debiucie browaru Dwie Wieże miałem pewien niedosyt, zarówno fajnych etykiet jak i ciekawych piw. Krakowski debiutant zaintrygował mnie na tyle, że na miarę swoich możliwości powiedziałem sobie, że postara się spróbować wszystkiego co chłopaki wypuszczą. Ja wiem, że jest mnóstwo browarów oferujących ciekawe piwa, ale one mają już liczne opinie i recenzje, a Dwie Wieże nie. Cóż zatem było robić, jak tylko w zaprzyjaźnionej Rewii Piwa pojawiły się nowe butelki poprosiłem o odłożenie każdej po sztuce.

browar Dwie Wieże - Cytrusowe Ale | India Pale Ale

Obraz
Browar, który swoją stylistyką odwołuje się do fantastycznego świata Władcy Pierścieni zaliczył ostatnio butelkowy debiut, dostarczając na sklepowe półki Cytrusowe Ale oraz India Pale Ale . Coraz rzadziej uganiam się za nowościami, co z resztą widać po blogu, ale okazji by sprawdzić piwo z browaru nawiązującego do LOTR-a nie chciałem przepuścić. Zapraszam zatem, na symboliczną podróż do Śródziemia.

browar Węgrzce Wielkie - Zielony Wilk (IPA)

Obraz
Od dwóch godzin pomarańczowa, powiększająca się wciąż łuna zwiastuje nadejście kolejnego bezchmurnego dnia. Wraz z pierwszymi promieniami słońca wyłaniającymi się zza rozległych podmokłych łąk, otwierają się z hukiem drzwi stojącej samotnie chatki. Głuchy trzask poderwał gniazdujące w pobliżu ptaki. - Cholera by to... znów to samo - zaklną pod nosem stary gajowy, który właśnie wybierał się na zakupy do wioski. Chwilę później jego stare, przechodzone sandały człapały jak zawsze po leśnej ścieżce, przy wiekowym plecaku dyndał stary metalowy kubek, a z bocznej kieszeni wystawała materiałowa chusteczka w kratę. Nie minęły dwie godziny, gdy leśnik znalazł się na wiejskim targu.

browar Węgrzce Wielkie - Dymione (Smoked Pale Ale)

Obraz
Rozległa, podmokła równina, porośnięta żółknącą trawą powoli żegnała kolejny gorący dzień. Słońce już jakiś czas temu schowało się za horyzont, pozostawiając na niebie pomarańczową poświatę, która z każdą chwilą ciemniała coraz bardziej. Na skraju tego obszaru pod lasem, widać było jeden jasny punkcik, migający jak targana delikatnym podmuchem zapałka. Z ogniska co chwila wystrzelały bukowe iskry. Po upalnym dniu rozległe torfowisko szybko chłodziło powietrze wywabiając z gęstwiny lasu świetliki i inne nocne owady. Blask ogniska ledwie oświetlał niknącą wśród drzew, drewnianą chatkę, w której mieszkał stary leśnik, samotnik z wyboru.