browar Olimp - Zefir (Oktawia Pale Ale)
Na niebie zbierały się ciemne, deszczowe chmury. Nad trawiaste wzgórza nasuwały się powoli niskie, kłębiące się obłoki przywiane tu przez wschodnie wiatry. Gdzię daleko na horyzoncie już widać było ciemniejącą, granatową ścianę deszczu, która pochłaniała kolejne pogórki. Nie mineło dziesięć minut kiedy ściana ogarnęła najbliższe wzgórza. Wiatr wiał wciaż z taką samą siłą kierując krople równo w przód. Zakurzone źdźbła traw w jednej chwili zamieniły się w lśniące zjeżdżalnie dla kropel, które po zetknięciu z ziemią wnikały w nią natychmiast. Grunt powoli zmieniał swój kolor z wypranego, jasnego brązu na intensywny ciemny brąz. Gdy nagle, ulewa nieoczekiwanie zmieniła swój kierunek. Ściana deszczu zaczęła się rozchodzić na boku jakby ktoś z wielką siłą wbił w nią klin. Chmury zaczęła ustępować odsłaniając błękitne niebo, a słońce roziskrzyło zroszone wiosennym deszczem trawy. Nad wzgórza zawitał Zefir osiadając łagodnie na jednym z nich, w ręku trzymał butelkę.