Posty

Wyświetlam posty z etykietą Session IPA

browar Za Miastem - Na Wypasie (Session IPA) | VIDEO

Obraz
Debiut na blogu browaru Za Miastem . Piwo Na Wypasie znajdowało się w ofercie sieci Lidl od 28.06.2018, jak wypadło?

browar Wbrew - Mon Cheri IPA (cherry session IPA)

Obraz
Znana i lubiana krasnoludzka Profesja jakiś czas temu wpuściła na swoją warzelnię kilku kontraktowców. Wśród nich znalazł się m in. browar Wbrew , o którym było głośno jeszcze zanim ich piwa pojawiły się w sklepach, a to za sprawą innowacyjnych jak na polskie warunki etykiet. Ich foliowe naklejki zasłaniają niemal całą powierzchnię butelki od denka do rantu szyjki. Nowym opakowaniem zainteresowały się także agencje reklamowe, w tym popularna wśród browarów rzemieślniczych agencja FLOV . I wtedy o browarze znów zrobiło się głośno, gdyż butelka pękła stojąc na biurku jednego z pracowników. Fama dotarła do najdzikszych zakątków kraftowego internetu i na jakiś czas nieformalny król granatów Doctor Brew został zdetronizowany. Po tym spektakularnym wejściu na rynek piwa z browaru Wbrew pojawiły się w szerokiej dystrybucji i trafiły także to zaprzyjaźnionego Via Caffe (zawsze na czasie!), takiej okazji nie mogłem przegapić!

browar Baba Jaga - Baba Jaga (Session IPA)

Obraz
Okrągły księżyc zawisł ponad spiczastymi czubkami drzew. W oddali rozświetlone niebo przesłaniała pozakrzywiana linia masywu górskiego, która w tym świetle nabierała złowrogiego, upiornego wyglądu. Nagle, niczym nie zmącony spokój przerwał przeciągły świst. Czubki drzew wygięły się, zaszumiały, a gwieździste niebo podzieliła ciemna smuga. Po chwili cień zatoczył pętlę i zanurkował w iglasty gąszcz. Drobne fale strumyka wzburzyły się, mocząc trawę rosnącą w około. Dwa poniszczone, spiczaste buty spoczęły na kamiennej ścieżce prowadzącej do starej, niszczejącej chaty. Baba Jaga, jednym ruchem ręki nakazała miotle stanąć pod ścianą, a sama udała się do środka, niosąc na plecach zawinięty, czarny wór.

browar FlyingDog - Easy IPA (Session IPA)

Obraz
Miasteczkowy urzędas właśnie kończył wyczerpujący tydzień pracy. Przez jego biurko przewaliła się w tym czasie tona dokumentów. A to jakieś petycje o nowe pobocze przy jedynej drodze dojazdowej, a to skargi na sąsiada, który z umiłowaniem kosi trawnik trzy razy w tygodniu o szóstej rano, czy projekty modernizacji jedynego w miasteczku liceum. Krew nie zalała go tylko dlatego, że zbliżała się 15-sta i myślami był już na kanapie w domu. Ostatni odebrany telefon, zszywacz schowany do szuflady, nieaktualne papiery do niszczarki, wybiła trzecia, wypad. 10 minut później gryzipiórek wszedł do domu a po kolejnych pięciu siedział już w swoim fotelu z piwem w ręku. Tak, szarpnął się na jakieś wymuskane piwo, bo przecież tyle się słyszy o piwnej rewolucji, on nie może być gorszy. Kupił je dawno w stolicy województwa w czasie jedynego wyjazdu służbowego, a przypomniał sobie o nim dopiero teraz.