Posty

Wyświetlam posty z etykietą Belgia

browar Duvel Moortgat - Maredsous Bruin (Dubbel)

Obraz
Alfred siedział wpatrzony w okno w swoim zakonnym pokoiku. Dziedziniec znikał powoli w cieniu. Kończył się kolejny krótki, zimowy dzień. Gdy ostatni fragment słonecznej tarczy zniknął za horyzontem rozległo się bicie dzwonu. Zakonnik wyraźnie zamyślony otrząsnął się lekko i położył dłonie na twarzy przecierając oczy. Chwilę później dreptał już do kaplicy w swoich skórzanych sandałach po marmurowej, zimniej posadzce. Po godzinnym nabożeństwie wrócił i jak gdyby nigdy nic położył się spać. Nic nie zapowiadało tego, że kolejny dzień będzie wyjątkowy.

browar Van Steenberge - Leute Bokbier (Bock/Belgian Strong Ale)

Obraz
W małych oknach przesuwały się cienie bijących po murach gałęzi. Stare, nieszczelne okiennice dygotały od wiejącego wiatru, a grube, solidne mury opierały się dzielnie chłostającemu deszczowi i miotanym konarom. Ośrodek stał na niewielkim wzniesieniu otoczonym starym parkiem. Metalowe drzwi otworzyły się gwałtownie i dwoje pracowników wyciągnęło z pokoju związanego kaftanem pacjenta. Ten zdawał się być półprzytomny, wykończony nocnymi marami. Trójka zmierzała do głównej sali mijając rzędy metalowych drzwi i bram. 

browar Duvel Moortgat - Maredsous Blonde (Belgian Ale)

Obraz
Taki dzień nie zdarza się często. Dzisiaj Alfred po półrocznej przerwie wreszcie będzie mógł pójść po zapasy do miasteczka. - Trzeba będzie to jakoś uczcić. - pomyślał czterdziestoletnie mnich z kilkunastoletnim stażem i łysym plackiem na czubku głowy. - Jeszcze tylko przeor odprawi poranne nabożeństwo i jestem wolny, na parę ładnych godzin. Juhu! - Alfred tak był podniecony tym faktem, że nie mógł spać od wpół do czwartej. Krzątał się po swoim pokoiku, porządkował książki, segregował ubrania w szafie, polerował kielichy, aż wreszcie usłyszał dzwonek wzywający na poranną mszę. Za niecałą godzinę wyruszy do miasteczka. 

browar Bosteels - Tripel Karmeliet (Tripel)

Obraz
Gdzieś daleko, pośród wzgórz wije się rzeczka, czysta jak niebo w upalny dzień. Nad nią leży, wciśnięta w dolinę mała wioska, w której widać głównie dachy ze strzechy. Przy każdym domu stoją równo poukładane stosy drewna na opał,  zmęczone wieloletnim staniem płoty chylące się to w jedną to w drugą stronę, tu i ówdzie przebiega jakaś kura, kaczka, czy inna porcja rosołowa, a strużki dymu unoszące się z kominów. Wokół wioski rozpościerają się złociste łany jęczmienia, pszenicy i owsa. Jest czas żniw. Ci którzy musieli ruszyć z samego rana w pole już to zrobili, a Ci, którzy trudnią się innymi zajęciami zostali przy swoich gospodarstwach. Wśród nich jest też trójka starych przyjaciół, pszczelarzy, którzy, gdy tylko nadarza się okazja, spotykają się na ławce pod gruszą i żywiołowo rozmawiają.

browar Lindemans - Oude Gueuze Cuvée René (Lambic)

Obraz
Leniwe popołudnie skąpane było w niezliczonej ilości słonecznych promieni. Za oknem bezchmurne niebo przytaczało na myśl pacyficzną lagunę, a rozgrzane, trzaskające dachy fabrycznych magazynów odbijały światło rażąc w oczy. Jedyne chmury jakie dało się dostrzec wisiały daleko nad horyzontem. Do urlopu zostało jeszcze prawie półtora miesiąca, a Ja już chciałbym wyłączyć telefon i zaszyć się na kilka dni w jakiejś głuszy. - Żeby tylko pogoda dopisała - pomyślałem. Tymczasem jeszcze kilkanaście razy obudzę się wcześniej niż ustawiłem budzik, bo słońce od samego rana świeci w nasze okna. To by było dobre gdybym już był gdzieś daleko i mógł odetchnąć pełną piersią, zaczynając kolejny dzień wakacji. A nie wstawać jak automat i wykonywać te same rutynowe czynności...uech. Nie ma rady, trzeba wziąć się w garść i przetrwać. Pomoże mi w tym rocznicowe piwo, które czeka w lodówce od 3 miesięcy.

browar Huyghe - Delirium Red (Owocowe)

Obraz
Pan Włodzimierz i Pan Henryk kończyli ciężki dzień pracy na działce. Od wydarzeń po których Włodek zawędrował do Henryka minęło około miesięca. Od tego czasu także w Panu Włodku zaszły duże zmiany. Kończący się dzień Panowie poświęcili na plewienie grządek, grabienie skoszonej trawy, przycinanie krzewów i zrywanie wiśni. Zmęczeni usiedli na skoszonej niedawno trawie i ocierając pot z czoła łapali ostatnie promienie zachodzącego słońca. Jego tarcza opierała się z wolna o dachy sąsiednich domów, a męczący skwar powoli ustępował. - Odwaliliśmy kawał dobrej roboty - powiedział Pan Henryk rozglądając się dookoła. Włodek potwierdził słowa sąsiada kiwając głową. - Jeszcze tylko zebrać narzędzia i fajrant. - Siedzieli tak jeszcze przez chwilę po czym wzięli się za uporządkowanie sprzętu. Po skończonej pracy usiedli przy stoliku na werandzie, a Henryk przyniósł, dwa szkła i małą białą buteleczkę z srebrno czerwoną etykietą.

browar Huyghe - Delirium Nocturnum (Belgijskie Mocne Ale)

Obraz
Minęło kilka miesięcy od kiedy Pan Henryk spotkał słonika. W tym czasie wiele się zmieniło. Nasz bohater zaczął bardziej dbać o swój ogród i o zawartość lodówki. Zatrudnił się u stolarza i mierzył się z zamiarem wymiany swoich starych mebli na nowe, które sam skonstruuje. Jego życie zaczynało nabierać sensu, a nałóg zamienił się w kontrolowane hobby. Pan Henryk właśnie grabił liście w ogrodzie kiedy do jego furtki podszedł, solidnie już podchmielony, sąsiad Włodek. - Witaj sąsiedzie - powiedział Henryk zdejmując gumowe, robocze rękawice. - Co cię sprowadza, wejdź - i otworzył mu bramkę. Pan Włodek niepewnym krokiem przemieścił się do ogródka i nieco zdezorientowany powiedział - Sąsiedzie, musimy pogadać.

browar Huyghe - Delirium Tremens (Tripel)

Obraz
Tym razem chciałem opowiedzieć wam historię, która odmieniła życie Pana Henia. Pan Henio był zupełnie zwyczajnym mieszkańcem małego miasteczka. Jak każdemu, jemu też od czasu do czasu zdarzało się coś wypić. Ostatnio, od jakichś dwóch lat, zdarzało mu się wypić troszkę więcej, dwa, trzy piwa dziennie...i jeszcze jedno wieczorem. Brak owego złocistego trunku w jego organizmie skutkował złym samopoczuciem. Jakiś czas temu do Pana Henia, kiedy był smutny, zaczęły przychodzić białe myszki, aż pewnego dnia pojawił się przy nim różowy słonik....

browar Du Bocq - Blanche de Namur (Witbier)

Obraz
Pióro zanurzyło się w gęstym nieprzejrzystym płynie i swoją stalówką wciągnęło łyk atramentu. Na czerpanym papierze z niebywałą precyzją powstawały kolejne, malowane wręcz litery tworzące słowa, te składały się na całe rozdziały i tomy. Kaligraf w habicie przepisywał święte księgi zachowując najwyższy stopień odwzorowania i precyzji. Zanim Jan Gutenberg skonstruuje prasę drukarską minie wiele lat. Czwarta z kolei świeca tliła się już niemrawym światłem dając znak do końca pracy. Cóż mógłby zrobić spięty od siedzenia przez wiele godzin w jednej pozycji mnich, jak nie podskoczyć dla rozluźnienia, rozciągnąć się i zwilżyć nieco swoje zaschnięte gardło. Świeca zgasła i po chwili na klasztornym korytarzu niosło się echo kłapiących o marmurową posadzkę sandałów. Mnich w pośpiechu wracał do swojego pokoju.

browar Lefèbvre - Blanche De Bruxelles (Witbier)

Obraz
Na skraju śródziemnomorskich lasów po gorącym dniu pełnym wytężonej pracy, do bazy badawczej wraca zmęczony przyrodnik i z ulgą siada pod parasolem przy drewnianym, rozkładanym stoliku. Swoją torbę kładzie na stole i wyciąga z niej notatnik. Po chwili, W nagłym przypływie oświecenia wstaje i szybkim krokiem zmierza w stronę obozowego baraku. słońce już muska swoimi promieniami najwyższe czubki drzew. Biolog wraca z małą buteleczką i szklanką w dłoni, siada wyciągając nogi do przodu, ociera pot z czoła i stawia butelkę i szklankę na stoliku. Blanche de Brouxelle głosił napis na etykiecie. Otwiera notatnik, zapisane daty od tych najdawniejszych znikają pod warstwą kolejnych kartek. Wreszcie jest, 27 czerwiec. Przyrodnik przy pomocy metalowej klamry od torby otwiera butelkę i jednym szybkim ruchem wlewa zawartość do szklanki nie odrywając przy tym oczu od notatek.

browar Westmalle - Tripel

Obraz
Dobre piwo często uruchamia wyobraźnię. Czasami wystarczy zamknąć oczy aby myśli i skojarzenia same się pojawiły. Często są to skojarzenia bardziej przyziemne, a czasami wyobraźnia podpowiada kompletnie zaskakujące mądrości. Czy piwo w swej naturze może przypominać piękną kobietę na plaży? Ta myśl zaskakuje tym bardziej, że w kalendarzu wielkimi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia, a na dworze zero stopni, ale jednak...

browar Lefèbvre - Saison 1900 (Saison)

Obraz
Zauważyłem niedawno, że piwa belgijskie coraz częściej znajdują sobie miejsce w mojej lodówce. Świat tych piw jest dla mnie wciąż pełen niespodzianek. Owszem, wiem czym te piwa się wyróżniają, niemniej jednak ilość piw belgijskich jakie wypiłem w życiu można policzyć na palcach (u rąk i stóp). Pierwszym piwem, które było dla mnie dość szokujące był Kriek z browaru Belle-Vue . Dzisiaj celuję w saison'a a dokładnie w Saison 1900 . Wiem że to nie będzie nic szokującego, jednak jestem ciekaw czy moje wyobrażenie o tym stylu jest trafne. Piwo ma bardzo ładną, przykuwającą wzrok etykietą. Przyznaję, zakupiłem je oczami. Grafika przedstawia wizerunek flamandzkiego króla Gambrinusa buszującego w zbożu. Gambrinus jest uznawany za wynalazcę współczesnego piwa.

Browar Van Den Bossche - Buffalo Belgian Stout (Belgian Dark Strong Ale)

Obraz
Serii Buffalo ciąg dalszy. Dzisiaj do szkła trafi przedziwny twór. Belgian Stout, który jak się okaże nie ma nic wspólnego ze stoutem a znacznie więcej łączy go z czerwonym słodkim winem i szampanem, żeby jeszcze bardziej zagmatwać supeł dodam, że na  beeradvocate.com piwo zalicza się do stylu Belgian Strong Dark Ale (co wydaje się najbardziej trafnym przypisaniem) . Ci którzy znają się na rzeczy i spotkali się już z takimi smakami wiedzą, że piwo prawdopodobnie było zepsute. Ja wcześniej nie miałem styczności piwem zepsutym w ten sposób i oceniałem je według zwykłego wzorca, podejrzewając oczywiście, że to piwo mógł już trafić szlag. Jednak jako wartość poznawczą postanowiłem je opisać na blogu. Zaczynamy!

browar Van Den Bossche - Buffalo Belgian Bitter (Belgian Strong Ale)

Obraz
Pierwszy raz zdarzyło mi się świadomie wypić piwo po terminie jego przydatności. Może to nie jest wielkie wydarzenie, ale dreszczyk emocji przy otwieraniu był :P. Pierwszy też raz świadomie kupiłem piwa którym kończy się data. Dodatkowo Wszystkie z nich były refermetowane w butelce. Stało się to wszystko za sprawą promocji w zaprzyjaźnionym sklepie Rewia Piwa . Butelki z belgijskiego browaru Van Den Bossche stały na półce oznaczone gwiazdką. Porozmawialiśmy trochę ze sprzedawcą (jak to mamy w zwyczaju) i postanowiłem zabrać po jednej z każdego rodzaju. Seria piwo Buffalo jest inspirowana legendarnym kowbojem Buffalo Billem, który akurat na znaczku tej serii ujeżdża byka. Jako pierwsze piwo pod ocenę otworzyłem Belgian Bitter, czyli piwo w stylu belgijskiego mocnego Ale.

Browar Affligem - Blonde (BPA)

Obraz
Piwa belgijskie są jednymi z moich ulubionych. Triple, Dubble i Blondy, bez wyjątku. Wiadomo, są gorsze i lepsze, ale większość spełnia moje oczekiwania (może po prostu mam szczęście wybierając ;)). Nie inaczej jest w przypadku piwa importowanego przez grupę Żywiec. Affligem Blond jest typowym belgijskim Blond Ale'm. Zakupiłem go w Delikatesach Podwawelskich płacąc prawie 7 zł za butelkę 0.3l. Piwo podlega refermentacji. Degustację przeprowadziłem pod koniec lipca 2014 roku, a data przydatności na kontrze obejmowała okres do lutego 2016 roku.

browar Abbaye Notre Dame de Leffe - Leffe Brune (Dubbel)

Obraz
Po wyczerpującym wycieczkowym dniu przychodzi jak zwykle czas odpoczynku. Znajdujemy się w Lublinie, a za nami 1/3 słynnego trójkąta turystycznego Puławy-Nałęczów-Kazimierz Dolny. Byliśmy w Kazimierzu, w którym właśnie kończył się festiwal dwa brzegi. Bardzo dobrze, że się kończył, ponieważ nie było naszym celem oglądanie tłumów ludzi w ciasnym małym miasteczku, które zdecydowanie zyskuje na uroku gdy jest w nim luźniej. Tymczasem otwórzmy belgijskiego dubbla, który jakoś pasuje do małego zabytkowego miasteczka z ruinami zamku na wzgórzu i ciasnymi krzywo brukowanymi uliczkami, po bokach których stoją kamienne i drewniane domy.

Browar Belle-Vue - Kriek (Owocowy Lambik)

Obraz
Kiedy przyszedł czas na Belle-Vue Krkiek byłem podekscytowany, widziałem, że będzie to coś czego jeszcze nie smakowałem i miałem rację!