Browar Stary Kraków - reaktywacja w strugach deszczu
Jezusie, ależ to był dziwny wieczór... Co to w ogóle ma być żeby tak uprzykrzać blogerom wyjście do pubu... dopiero co człowiek opanował przeziębienie, a tu już przeciwności losu w postaci deszczu i mroźnego powietrza na zewnątrz...brr. Ale jak już udało mi się dotrzeć na miejsce to okazało się, że nie ja jeden przełamałam pierwsze lody i wyszedłem z domu. Wewnątrz trudno było się przecisnąć między ludźmi. Wieszaki niczym strongmeni na zawodach napinały mięśnie i robiły wszystko by jakoś utrzymać niezliczone mokre, obciekające, zimowe kurtki, a za barem kilka osób jak w moskiewskim baletnice Bolszoj zgrabnie uwijało, się serwując gościom trunki z 25 kranów.