browar Raudonu Plytu - Nezinomas Krantas (dubbel)
Wóz toczył się po bruku terkocąc monotonnie. Konie jednym rytmem stukały kopytami o wytarte, śliskie kamienie. Niemrawe światła lamp fragmentarycznie oświetlały drogę wiodącą wąskimi uliczkami miasteczka. Między domami hulał coraz zimniejszy wiatr niosący ze sobą kurz i stęchły zapach piwnic. Na wozie chybotała spięta sznurem ostatnia beczka. Zbliżał się koniec kolejnego dnia. Woźnica znudzony dobrze znaną trasą myślami był zupełnie gdzieś indziej. Do ostatniej karczmy zostało już tylko kilka metrów. Wóz stanął, woźnica zszedł na dół, a drzwi karczmy same się otworzyły. Stanął w nich jego przyjaciel, który prowadził wyszynk. Witaj wędrowcze - zwrócił się do niego. - Daj spokój z takim wędrowaniem - odparł zniesmaczony woźnica. - Mam już dość. - W takim razie dawaj tą beczkę i chodź do środka - zachęcił ze zrozumieniem szynkarz. Odpięli sznur i wtoczyli beczkę.