Posty

Wyświetlam posty z etykietą Olimp

browar Olimp - Eris (Belgian India Ale)

Obraz
Ledwo widoczna żółta poświata wymykała się przez szparę pod masywnymi drewnianymi drzwiami. W swojej pracowni siedziała Bogini Eris, pisząc coś na papirusie. - Było jabłko to na gruszkę się nie nabiorą, muszę wymyślić coś innego - powiedziała do siebie. Światło świecy migotało rysując cienie na rzeźbionej marmurowej ścianie, a pióro Bogini zapisywało kolejne jej myśli. Reszta pomieszczenia tonęła w ciemnościach i tylko za ogromnym oknem widać było światła portowego miasta i latarni morskiej. Panującą w pracowni ciszę przerywało jedynie skrobanie pióra i co jakiś czas głuchy dźwięk zetknięcia szkła z drewnianym blatem stołu. Kolejna intryga zyskiwała właśnie kształt perfekcyjnego planu, a pokal powoli się opróżniał.

Browar Olimp - Ares (Red Ale)

Obraz
- Jasny szlag, ileż można czekać!? - Zirytował się po raz kolejny Ares czekający w namiocie na raport o gotowości armii do wymarszu. - Już dawno po wschodzie słońca. - Wstał i zniecierpliwiony zaczął krążyć od jednego kąta namiotu do drugiego. Podnoszące się znad horyzontu słońce zaczęło przebijać przez materiał oświetlając powoli wnętrze. Boskie myśli zaczęły krążyć wokół map taktycznych i strategii bojowych przygotowanych na zbliżającą się bitwę. wszystkie były perfekcyjnie poukładane i dopracowane. W pewnym momencie pojawiła się inna myśl, nie dotyczącą wojaży. Ares zatrzymał się i odwrócił głowę przeszukując wzrokiem wnętrze namiotu. Słońce schodziło coraz niż po płóciennych ścianach. Wojownik wyłowił wzrokiem to czego szukał. Zdobiony drewniany kufer przykryty częściowo kawałkiem beżowego materiału. Ares podszedł do niego, zrzucił okrycie i otworzył go. Wyjął z wnętrza butelkę i wstał nie odrywając od niej wzroku. - Póki się paniusie stroją mam przecież czas dla siebie - po...

browar Olimp - Zefir (Oktawia Pale Ale)

Obraz
Na niebie zbierały się ciemne, deszczowe chmury. Nad trawiaste wzgórza nasuwały się powoli niskie, kłębiące się obłoki przywiane tu przez wschodnie wiatry. Gdzię daleko na horyzoncie już widać było ciemniejącą, granatową ścianę deszczu, która pochłaniała kolejne pogórki. Nie mineło dziesięć minut kiedy ściana ogarnęła najbliższe wzgórza. Wiatr wiał wciaż z taką samą siłą kierując krople równo w przód. Zakurzone źdźbła traw w jednej chwili zamieniły się w lśniące zjeżdżalnie dla kropel, które po zetknięciu z ziemią wnikały w nią natychmiast. Grunt powoli zmieniał swój kolor z wypranego, jasnego brązu na intensywny ciemny brąz. Gdy nagle, ulewa nieoczekiwanie zmieniła swój kierunek. Ściana deszczu zaczęła się rozchodzić na boku jakby ktoś z wielką siłą wbił w nią klin. Chmury zaczęła ustępować odsłaniając błękitne niebo, a słońce roziskrzyło zroszone wiosennym deszczem trawy. Nad wzgórza zawitał Zefir osiadając łagodnie na jednym z nich, w ręku trzymał butelkę.

browar Olimp - Demeter (AIPA)

Obraz
Demeter właśnie wychodziła z wody. Gorące źródło burzyło taflę sadzawki która położona była nieopodal leśnego pałacu bogini. W okół unosiła się para a po marmurowych kolumnach spływały strumyki skroplonej wody. Teren okalający sadzawkę porośnięty był miękkim, soczyście zielonym mchem i wodolubnymi roślinami w kolorach różu i czerwieni. Jednak to nie kolumny były najbardziej monumentalne. Nad całą scenerią górowała pęknięta na pół biała skała, z której tryskała gorąca woda. Posłaniec nieśmiało wyjrzał zza kolumny mówiąc - Pani, przesyłka od Bogini Hery - odłożył paczkę i czym prędzej odwrócił wzrok. Demeter spojrzała na niego z uśmiechem dając do zrozumienia że powinien czuć się w tej sytuacji jeszcze bardziej zawstydzony. Okryła się swoją patynową togą i powiedziała - dziękuję Ci posłańcu - a kiedy ten odwrócił się w pośpiechu, dodała łagodnie - pamiętaj że wzrok to tylko jeden ze zmysłów. - Posłaniec zmieszany, z rumieńcami na twarzy czym prędzej oddalił się pozostawiają boginię sa...

browar Olimp - Hera (coffee milk stout)

Obraz
Delikatna morska bryza wpadała do wnętrza rozchylając firany oddzielające taras od sali kolumnowej. Wstawał właśnie piękny i jak przystało na greckie wybrzeże, słoneczny dzień. Pani Olimpu z gracją krzątała się po tarasie szykując się do porannej kawy. Przygotowując marmurowy stolik na chwile się zatrzymała. - O rety już wiem! - Najwyraźniej bogini walczyła od samego rana by wydobyć tą myśl. - Dzisiaj nie będzie kawy - w jej zadowolonym głosie było słychać nutkę ekscytacji. - Dzisiaj będzie poranny napój bogini, który dostałam od Demeter - i Hera, z nieopisaną gracją, w podskokach pobiegła do swojej spiżarenki. Od razu znalazła prezent od siostry i czym prędzej przelała go do swojego ulubionego szkła.

browar Olimp - Kentauros (Weizenbock)

Obraz
Słońce zdawało się blednąć za chmurą pyłu i oparami wydobywającymi się z wnętrza ziemi. Kentauros brnął przez ten zatruty, zrujnowany zakątek świata, a w jego głowie była tylko jedna myśl, wytrwać do końca, dotrzeć do przyjaznego lasu, na bezpiecznej ziemi. W koło unosił się zapach spalonego zboża. Ziemia była spękana. Tu i ówdzie spod powierzchni wybuchały trujące opary dymu, w innych szczelinach jaśniała bulgocząca lawa. Centaur stąpał szybko ale ostrożnie "co cztery kopyta to nie dwie nogi" powtarzał sobie. Droga dłużyła się niemiłosiernie, ale nie brakowało mu wytrwałości, chęć dotarcia bezpiecznie do domu była silniejsza. Miał też jeszcze w manierce porządny wspomagacz, który kropka po kropli dodawał mu otuchy.