George zajechał właśnie swoim kombajnem do zagrody kończąc tym samym pracę na olbrzymiej farmie pszenicy, gdzieś, w środkowych Stanach Zjednoczonych. Wielka przyczepa pełna pszenicznych ziaren przetaczała się powoli w stronę silosu. Rękaw zawisł nad nią i zaczął wciągać zboże do środka. Gdy ostatnie ziarna znikały, na horyzoncie pojawiły się ciemne, burzowe chmury. - Pospiesz się Fred, za chwilę będzie lało! - krzyknął George widząc swojego najbliższego sąsiada jadącego pobliską drogą. Fred odwrócił głowę i wrzucił trzeci bieg. 20 minut później był już po rozładunku. - Dzięki, zmókłbym jak kaczka. - Nie ma sprawy, lepiej żebyś nie utknął w błocie. Nie miałbym z kim świętować końca żniw! - O! Racja, racja - i Fred poszedł w stronę stodoły.